
Wszyscy Polacy w UK depresję mają. W wódce tylko smutki topią. Wyjechali z nadzieją na lepsze jutro, a przecież chęci to nie wszystko! Najgorzej to wykształciuchy mają. Pracowali na początku tu i ówdzie, bo to początek i bez języka, ale latka lecą i ani języka, ani lepszej pracy.
A papierek z Polski zabrany kurzem obrasta i tylko pod ciężarem nadziei leży tam, gdzie go położono. Niby na Wyspach, w Raju, ale coś tego raju nie widać! I tu się oburzą wszystkie ukryte kompleksy, ale prawdy nie ukryjesz!
Niemoc ta coś ciążyć zaczyna, pobolewać trochę. Bo początki były takie jak zawsze? miłe. Przymroczone alkoholem i nowymi friendami. Aż każdy sobie życie studenckie przypomniał i chciał sobie tą chwilę troszeczkę przedłużyć.
Więc co nowy, polski emigrant robi? Pije! Bawi się, pije, bawi się? To jest życie jak w Madrycie? to znaczy w Londynie!
Aż się pewnego dnia obudzi (czy wytrzeźwieje) i sobie przypomni, że trzy lata minęły, a on dalej w tym samym miejscu, ciągle w tej samej fabryce pracuje, tylko piętnaście kilogramów cięższy (może go te kilogramy tak trzymają), a przecież miał plany i ten papierek w walizce?
I zaczyna się zastanawiać, bo go coś zaczyna pobolewać w środku i rachunek sumienia robi. W Polsce był nikim i tu jest nikim. Coś ten świat niedobry! I? zaczyna narzekać. Na wszystko i wszystkich, co się rusza czy leży. A że Polska to taka, że tam tak a tak. A Wielka Brytania? To dopiero gówno!
O! Jak zaczyna złorzeczyć na ten los swój ciężki! Wszystko źle. W końcu co taki "długostojącywmiejscu" emigrant robi?
O, opcji jest wiele.
NEVERENDIGSTORYMAN
Wraca taki do starego stylu bytowania tzn. pracuje ciężko w fabryce tak jak i pracował. Cały tydzień, równiutko, a na weekend? jak tak w domu siedzi, to przecież myśleć o swej doli nie będzie, bo go to zabije, to? półtora litra w plastikowej butelce na stół i? zapominamy, zapominamy?
CIĄGLEPOWRACAJACY
Taki ciągle do kraju powraca. Co tydzień kupuje bilet i wraca. Kiedy? W kwietniu, w maju, we wrześniu? Jeszcze tylko popracuje trochę i odłoży grosza (jakby kiedykolwiek odłożył) i wraca. Tak się odgraża! (Niektórym to się nawet udaje do tej Polski wrócić!)
No bo co to za różnica gdzie biedę klepać. W kraju chociaż rodzina no i stare śmieci, a i opowiadać kumplom później można jak to się za tą zagranicą było.
POKRZYWDZENI
"Nie będzie Brytol pluł mi w twarz! Wykorzystać się nie dam!" Myśli sobie jeden z drugim. Za pięć pięćdziesiąt (czy ile tam to minimum wynosi) pracować nie będzie!
"Taki Brytol cwany, a Polak się nie da!"
No to Polak pokazuje, że mu na tej szmatławej robocie nie zależy i? się zwalnia. O podwyżkę nie prosi, no bo angielskiego nie zna. Jakieś tam pieniądze ma to pije (no niech będzie, żyje) za nie jakiś czas, a i jakiś tam funcik na lewo dorobi. A dni mijają.
"Ale co z tymi podatkami? Na emeryturę zbierać?" - pytam.
"Za młody na to jestem, żeby głowę mącić" - odpowiada.
Myślę sobie "Za młody?" i mówię "To kiedy o tej emeryturze myśleć będziesz? Na starość?" A lata lecą.
"Napij się kobieto jednego, bo ci głupoty po głowie chodzą! Chłopa ci trzeba!"
"No chłopa" pomyślałam. "Tego mi jeszcze do nieszczęścia trzeba!"
Przeczytaj też:




