| Rasizm - raz jeszcze. |
|
|
|
| Wpisany przez mazinka | |||
| sobota, 22 maja 2010 13:17 | |||
Murzyn ze stacji.
Zapytałam go kiedyś o drogę, bo się nad morze wybierałam. Zajęty był chwilkę, bo innym zagubionym tłumaczył. Czekam. Czekam. Czas do pociągu wsiadać, więc wsiadam, a on mi do wagonu wskakuje nogą drzwi blokuje i zaczyna tłumaczyć. Tu a tu przesiadka, a ludzie się patrzą, o tej a o tamtej, a ludzie się denerwują, z tego peronu a z tego, a ludzie się? I wysiadł. Machnął tym lizakiem i pociąg odjechał. Już się martwić zaczęłam, że ze mną nad to morze pojedzie.
Na drugi dzień się pyta, czy ja nad to morze dojechałam. "Tak, oczywiście" mówię. "Wspaniałe dyrektywy". Pan miły to i ja miła. I tak codziennie: "How are you?", "Thanks. I'm fine". Rano to zawsze musiał akurat na tym peronie stać co ja wysiadałam i jak mnie tym głosem na całe gardło ("na całe" to dla mnie, bo dla niego to chyba mowa codzienna)nie przywitał "Good Morning", aż się ludzie popatrzyli, w tych strojach swoich, co to w nich do Londynu codziennie jeżdżą. Ja też się uśmiecham, bo Pan miły to i ja miła. No i jak tu o seksie nie myśleć! W portkach to pewnie trzy nogi ma, tzn. dwie nogi ludzkie i jedną nieludzką. I mi się od razu myślenie włączyło. Jak by tu go zwabić tak tylko dla seksu. "Murzyna to jeszcze nie miałam" myślę, a u nas w Polsce to przecież rzadkość, a jeszcze się umówić? To skandal! A tu w UK to tylko malutki i? ale ja przecież chłopa nie szukam! Nie wiem, czy to mi dni płodne taki zamęt w głowie zrobiły czy inne libidowe sprawy, ale ten Murzyn ze stacji to mi kilka dni w głowie siedział. Męki piekielne! Pohamować się trzeba! Człowiek to słaby! Ciągle tą diabelska mocą szarpany! A czart nie śpi! Robi co chce i jak kiełbaską nad ogniem, tym biednym człowieczyną obraca. Pewnego razu ten Czarny Diabeł na mojej stacji co do domu wysiadam też wysiadł. Po cywilnemu, w koszuli błękitnej (no jak on to pięknie w tej błękitnej koszuli wyglądał!). Idzie, barami wielkimi świat zasłania. "O! Taki jakby cię tą trzecią nogą kopnął to byś Amerykę zobaczyła!" myślę. Idzie wolniutko, tak jakby szedł a czeka. Dochodzę do niego a on, że na wakacje jedzie i że jakąś chwilkę go tutaj nie będzie. "Na wakacje to super!" mu mówię, ale sobie w duchu myślę, czy by mu tego numeru telefonu nie dać. I? "Bye, bye". I chyba faktycznie na długo pojechał, bo coś go już nie widuję. To dobrze.
|
|||
| Poprawiony: czwartek, 26 maja 2011 18:31 |






Komentarze
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.