| Polska depresja na brytyjskiej ziemi |
|
|
|
| Wpisany przez mazinka | |
| środa, 23 czerwca 2010 13:27 | |
Polska depresja na brytyjskiej ziemi
Wszyscy Polacy w UK depresję mają. W wódce tylko smutki topią. Wyjechali z nadzieją na lepsze jutro, a przecież chęci to nie wszystko! Najgorzej to wykształciuchy mają. Pracowali na początku tu i ówdzie, bo to początek i bez języka, ale latka lecą i ani języka, ani lepszej pracy. A papierek z Polski zabrany kurzem obrasta i tylko pod ciężarem nadziei leży tam jeszcze gdzie go położono. Niby na Wyspach, w Raju, ale coś tego Raju nie widać!
I tu się oburzą wszystkie ukryte kompleksy, ale prawdy nie ukryjesz! Niemoc ta coś ciążyć zaczyn, pobolewać trochę. Bo początki były takie jak zawsze?miłe. Przymroczone alkoholem i nowymi friendami. Aż każdy sobie życie studenckie przypomniał i chciał sobie tą chwile troszeczkę przedłużyć. Więc co nowy, Polski Emigrant robi? Pije! Bawi się, pije, bawi się? To jest życie jak w Madrycie? to znaczy w Londynie! Aż się pewnego dnia obudzi (czy wytrzeźwieje) i sobie przypomni, że trzy lata minęły, a on dalej w tym samym miejscu, ciągle w tej samej fabryce pracuje, tylko piętnaście kilogramów cięższy (może go te kilogramy tak trzymają), a przecież miał plany i ten papierek w walizce? I zaczyna się zastanawiać, bo go coś zaczyna pobolewać w środku i rachunek sumienia robi. W Polsce był nikim i tu jest nikim. Coś ten świat niedobry! I ? zaczyna narzekać. Na wszystko i wszystkich, co się rusza czy leży. A że Polska to taka, że tam tak a tak. A Wielka Brytania? To dopiero gówno! O! Jak zaczyna złorzeczyć na ten los swój ciężki! Wszystko źle. W końcu co taki długostojącywmiejscu emigrant robi? O, opcji jest wiele.
a. NEVERENDIGSTORYMAN:
Wraca taki do starego stylu bytowania tzn. pracuje ciężko w fabryce tak jak i pracował. Cały tydzień ,równiutko, a na weekend? jak tak w domu siedzi, to przecież myśleć o swej doli nie będzie, bo go to zabije, to? półtora litra w plastikowej butelce na stół i ? zapominamy, zapominamy?
b. CIĄGLEPOWRACAJACY
Taki ciągle do kraju powraca. Co tydzień kupuje bilet i wraca. Kiedy? W kwietniu, w maju, we wrześniu? Jeszcze tylko popracuje trochę i odłoży grosza (jakby kiedykolwiek odłożył) i wraca. Tak się odgraża!( Niektórym to się nawet udaje do tej Polski wrócić!) No bo co to za różnica gdzie tu biedę klepać. W kraju chociaż rodzina no i stare śmieci, a i opowiadać kumplom później można jak to się za tą zagranicą było.
c. POKRZYWDZENI
?Nie będzie Brytol pluł mi w twarz! Wykorzystać się nie dam!? myśli sobie jeden z drugim. Za pięć pięćdziesiąt (czy ile tam to minimum wynosi)pracować nie będzie! ?Taki Brytol cwany a Polak się nie da!? No to Polak pokazuje, że mu na tej szmatławej robocie nie zależy i ?się zwalnia. O podwyżkę nie prosi, no bo angielskiego nie zna. Jakieś tam pieniądze ma to pije ( no niech będzie, żyje)za nie jakiś czas, a i jakiś tam funcik na lewo dorobi. A dni mijają. ?Ale co z tymi podatkami? Na emeryturę zbierać?? kolegę pytam. ?Za młody na to jestem, żeby głowę tym mącić? odpowiada. Myślę sobie ?Za młody?? i mówię ?To kiedy o tej emeryturze myśleć będziesz ? Na starość?? A lata lecą. ?Napij się kobieto jednego, bo ci głupoty po głowie chodzą! Chłopa ci trzeba!? ?No chłopa? pomyślałam ?Tego mi jeszcze do nieszczęścia trzeba!?
|
|
| Poprawiony: środa, 23 czerwca 2010 18:02 |




